Article Open Access Open Access Peer Reviewed Peer Reviewed Translation Reviewed Translation Reviewed 2695 view(s) 2695 view(s) 2695

Protestując w czasach śniegu

Article

Data: 11 maja 2016

Ruch protestacyjny na Uniwersytecie im. Jawaharlala Nehru (UJN) wszedł w następny etap, w którym siedemnaścioro studentów pod kierownictwem Związku Studentów UJN (ZSUJN) ogłosiło bezterminowy strajk głodowy przeciwko niesprawiedliwym i niewspółmiernym karom nałożonym przez administrację UJN na dziewiętnaście osób, głównie studentów i paru byłych studentów. Kary zostały wymierzone w rezultacie zakrawającego na farsę dochodzenia Komisji Śledczej Wysokiego Szczebla (KŚWS) zwołanej przez administrację UJN z naruszeniem uniwersyteckich zasad zwykłego trybu dochodzenia. W oczach społeczność UJN KŚWS skompromitowała się całkowitym brakiem przestrzegania norm proceduralnych i podstawowych zasad bezstronnej sprawiedliwości [natural justice]. Kary – w tym zawieszenie trzech studentów (ogłoszonych za czasowo „niedostępnych”, co gdzie indziej nazywa się „wydaleniem”), usunięcie z akademika, a także wysokie kary finansowe – zostały wprowadzone przez administrację celowo, by zastopować studentów do momentu podjęcia ostatecznej decyzji, odłożonej do rozpoczęcia egzaminów semestralnych. Większość społeczności UJN uważa zatem, że kary są po prostu kontynuacją polowania na czarownice w stosunku do studentów zajmujących krytyczne pozycje ideologiczne. Wyjaśnienie administracji, że incydent z 9 lutego był „bezprecedensowy” i że opinia światowa oczekuje od administracji UJN podjęcia zdecydowanych kroków przeciwko studentom zestawia oświadczenie o karach dla studentów z logiką wokół kary śmierci dla Afzala Guru, wydanej przez Sąd Najwyższy Indii na podstawie konieczności „zaspokojenia zbiorowej świadomości narodu”. Ponieważ aktywiści argumentowali w obronie Afzala Guru, i w tym przypadku sprawiedliwość zostaje odsunięta na bok dla zaspokojenia (wytworzonej) opinii publicznej. Podczas gdy zdrowie studentów pogarsza się z dnia na dzień a wielu z nich jest już hospitalizowanych, notuję tutaj niektóre z napotkanych wyzwań i stosowanych strategii w protestach studentów i szerszej społeczności UJN – w czasie, kiedy odwołujący się ideologii hindutwa prawicowy rząd centralny uznał uniwersytety za miejsca, w których można bezlitośnie interweniować i zmieniać naród.

W ciągu ostatniego półtora roku uczelnie w Indiach – w tym Indyjski Instytut Filmowy i Telewizyjny, Uniwersytet w Hyderabadzie, Uniwersytet w Allahabadzie i UJN – stały się wyraźnymi celami ataków. Niezależnie od różnic w składzie uczniów, położenia geograficznego i konkretnych przyczyn protestów na każdej z tych uczelni, doświadczają one podobnych trudności z uwagi na przemoc rozpętaną przez Akhil Bharatiya Vidyarthi Parishad (ABVP) pod dyktando Rashtreeya Swayamsevak Sangh (RSS) oraz bezpośrednie interwencje rządu centralnego w celu stłumienia krytycznego myślenia. Wraz z atakiem na UJN, jak pisze Shirin Rai powyżej, nacjonalizm został ustanowiony jako program, a skandowanie sloganu bharat mata ki jai (dosłownie: chwała Matce Indii) stało się głównym komponentem tego, co można wziąć za „test nacjonalizmu”, który powinni przejść wszyscy Hindusi. Udaya Kumar cudownie krytykuje logikę ostatnich decyzji rządu centralnego, takich jak instalowanie „wielkich flag narodowych” i „czołgów na pokaz”, by „pomóc w wywołaniu ducha nacjonalizmu” i wprowadzić „siłę totemiczną” w przekształcanie uniwersytetów. Według niego

[z]amiast praktyk krytycznych, które czerpią energię z wielu głosów i debat, proponuje się intelektualny etos cichej adoracji czy chóralnej aklamacji. Ten model widzi uniwersytety nie jako laboratoria myśli, ale jako fabryki, w których działania wykonuje się jednomyślnie. Zamiast współistnienia różnic w przyjaźni i pełnej szacunku, ożywionej niezgodzie, masz paranoiczną fantazję, która wyzbywa się wszelkiej prawdziwej różnorodności.

Z uwagi na powszechne zainteresowanie mediów hasłami jakoby pojawiającymi się podczas wydarzeń kulturalnych na UJN, w pierwszej fazie zmagań (luty i marzec) ramy protestu obejmowały trzy wzajemnie powiązane, choć odrębne matryce: opór wobec ataku na wolność wypowiedzi z zamiarem kontestowania samego (kolonialnego) prawa w zakresie podżegania do buntu; utwierdzenie potrzeby kwestionowania istnienia państwa indyjskiego jako suwerenności hegemonicznej; przywrócenie autonomii uniwersytetu. Istotnym aspektem pierwszej fazy ruchu było to, że stanowiła ona odpowiedź na wyjęte z kontekstu relacje i nadmierną ekspozycję wydarzeń na uniwersytecie w środkach przekazu – gdzie przeprowadzano proces medialny, a wyroki w sprawie rzekomych „anty-państwowców” [anti-nationals] zapadały w redakcjach wiadomości bez okazji do obrony czy debaty. Fundamentalne pytania zostały całkowicie pominięte: jaki był kontekst spotkania na uniwersytecie i porażki ze strony administracji? Jaki był ton sloganów i mowy ciała podczas zgromadzenia na uniwersytecie a jaki nieprzerwanych sloganów i pogróżek ABVP – i kiedy mowa przekształca się w „podżeganie” przez zachęcanie do przemocy? Kiedy zostaje rozpętana bezpośrednia akcja policyjna i przemoc ze strony samozwańczych strażników nacjonalizmu, według badaczy, te akty lepiej pojmować w kategoriach działań władzy opartych na pobudzaniu i modulacji afektów, niż po prostu na kontroli. Podczas gdy flagi narodowe przepełnione są symboliką, w życiu codziennym mogą wydawać się wręcz banalne. Dla przykładu: UJN ma flagę państwową na szczycie budynku administracyjnego, która nie rzucała się w oczy. Jednak została ona obrócona w obiekt, który może wywoływać uczucie czci poprzez krótkotrwałą ekspozycję medialną, zanim jej uwaga skieruje się na inny obiekt, który wywoła kolejny afekt.

Poza batalią prawną społeczność UJN – w formie rozmów, instalacji i występów na miejscu, które odtąd zaczęto nazywać „placem wolności” – odpowiedziała tym, co można widzieć jako „trwanie” w kontraście do natychmiastowego osądu w procesie medialnym. Istotnie, to właśnie możliwość trwania krytycznego myślenia i kanalizowania afektu została wyeliminowana w mediach głównego nurtu. Dwie serie publicznych zajęć zorganizowanych na placu wolności – „Seria wokół nacjonalizmu”, a następnie „Seria wokół azaadi (wolność)” (strategia wywodząca się od ruchu studenckiego z 1968 roku), odnosiły się do procesu medialnego na szerszym poziomie, krytycznie prześwietlając same idee nacjonalizmu i wolności. Studenci gromadzili się na placu wolności każdego dnia, tworząc dzieła sztuki, plakaty i komiksy, a także biorąc udział w działaniach i wykładach prowadzonych przez ludzi z różnych kontekstów, którzy przychodzili codziennie wyrazić solidarność z ruchem. Wydarzenia były w większości planowane z dnia na dzień i popularyzowane przez grupy WhatsApp oraz wpisy na Facebooku. Wszystkie wydarzenia zostały nagrane i zamieszczone na stronie internetowej „Stand With UJN” założonej na potrzeby ruchu – dzięki czemu osoby spoza kampusu mogły zapoznawać się z sytuacją, co prowadziło jednocześnie do wielu twórczych reakcji na performansy odbywające się na uczelni. Slogan przewodniczącego ZSUJN, Kanhaiya Kumara, „Hum kya chahte? Azaadi” („Czego chcemy? Wolności”) stał się w ten sposób pełnoprawnym performansem – z ludźmi dodającymi do „wolności” listę innych pragnień, jak również tworzącymi własne wersje performansu azaadi. Podczas gdy te same hasła są często powtarzane wielokrotnie podczas tego samego protestu, slogan azaadi jest prawdopodobnie jednym z tych, które proszą się o „powtórzenie” tak, jak prosi się o powtórzenie piosenki czy refrenu („Jeszcze raz!”). Jednym z najszczęśliwszych momentów dla ruchu była noc po zwolnieniu za kaucją dwóch studentów, Umara Khalida i Anirbana Bhattacharya, którzy trafili do aresztu pod zarzutem podżegania do buntu. Po ich wystąpieniach zgromadzeni ludzie poprosili Kanhaiya Kumara, aby powtórzył piosenkę azaadi, czyniąc sam śpiew wyrazem uwolnienia i radości, wykraczających poza inwentarz spraw, od których – według wcześniejszych zawołań – pragnęli wolności.

Podczas gdy zajęcia i wykłady na placu wolności odbywały się ze świadomością szerszej publiczności poza UJN, wiele wydarzeń, zwłaszcza performansów, stawało się miejscem, gdzie kameralna publiczność mogła namyślać się i wymieniać się refleksjami bez ram na sztywno wyznaczających to, co „państwowe kontra [to, co] anty-państwowe”. Samo stworzenie miejsca, nazwanego „placem wolności” ma związek z globalnymi formami protestu. Rzeczona przestrzeń to schody przed budynkiem administracyjnym UJN, gdzie studenci zbierają się, by protestować przeciwko administracji. Wydarzenia publiczne, takie jak wykłady, performansy itp. odbywają się zazwyczaj po kolacji w kantynie hostelowej, w otwartych przestrzeniach przed jedną z kafejek (dhaba) rozrzuconych po części mieszkalnej kampusu, lub też na wyznaczonym obszarze, jak teatr na świeżym powietrzu. We wcześniejszym proteście przeciwko Uniwersyteckiej Komisji Grantowej (UKG) w sprawie anulowanych stypendiów, ZSUJN użył agitacji modelowanej na ruchu „Occupy”, określając własny protest po angielsku jako „OccupyUGC” (skrót od „University Grants Commission”) i zajmując przestrzeń przed budynkiem Komisji. W co najmniej jednym przypadku dehlijska policja użyła gazu łzawiącego i pałek do rozbicia zgromadzenia protestantów. Po ataku na uniwersytet w lutym schody budynku administracyjnego są „okupowane” bezterminowo, czyniąc z nich miejsce zgromadzeń społeczności UJN i innych solidaryzujących się z nią osób – do komunikowania się „na zewnątrz”, jak również między sobą.

Co ważne, działania na placu wolności podjęły wyzwanie rzucone przez proces medialny – ze świadomością, że podawane do publicznej wiadomości informacje nie tylko opierały się na selektywnych rejestracjach wydarzenia, ale w rzeczywistości też stanowiły zaplanowany atak, z użyciem sfabrykowanych haseł przez zmiksowanie dźwięku i obrazu z różnych źródeł w upublicznianych nagraniach. Podczas gdy w trakcie protestów z 9 lutego wiele osób rzucało hasła krytyczne wobec państwa indyjskiego, wiele z tych, które wyeksponowano do wywołania fali hipernacjonalizmu – w tym „Pakistan Zindabad” („Niech żyje Pakistan”) – zostało udowodnionych jako fałszerstwa. Większość zaangażowanych w ruch UJN chyba po raz pierwszy osobiście znalazła się w tak trudnym położeniu: w stanie oskarżenia za zajmowanie określonych pozycji ideologicznych w sytuacji, w której świadczące o tym dowody są fabrykowane. Podobne fałszerstwa od dawna stanowią modus operandi, dzięki któremu RSS wywołuje zamieszki na terenie całego kraju, a państwo indyjskie znalazło w tym pseudo-logikę, pozwalającą na stosowanie represji w miejscach takich jak Kaszmir. Dylemat w tym położeniu był trudny do pogodzenia: na pytanie o to, czy takie hasła były głoszone należało odpowiedzieć przecząco, by uniknąć wyroku skazującego, jednak negatywna odpowiedź odbierała podstawę do pytania: „jaki jest problem z podnoszeniem krytycznych haseł?”. Dlatego też działania na placu wolności próbowały przywrócić autonomię uniwersytetu jako miejsca, w którym można stawiać podstawowe pytania (a niekoniecznie odpowiedzi) bez konieczności wyjaśniania wszystkiego szerszemu gronu odbiorców.

Kiedy trzej studenci aresztowani pod zarzutem podburzania – Kanhaiya Kumar, Umar Khalid i Anirban Bhattacharya – wyszli za kaucją i faktycznie zdołali przełamać jednostronny dyskurs medialny o nacjonalizmie w swoich przemówieniach na placu wolności, impet ruchu skupił się bardziej na bezkompromisowości administracji UJN i ataku na autonomię uniwersytetu ze strony rządu. Wcześniejsza faza charakteryzowała się nadmierną ekspozycją w mediach; tym razem opór studentów został przez nie całkowicie zignorowany, w rezultacie czego UJN znalazł się w tej samej pozycji, co pozostałe uczelnie w kraju, w których protesty nie znalazły odzwierciedlenia w mediach. Podczas gdy początkowym wyzwaniem było stworzenie przeciwwagi dla chwilowości i wyciszenie skrajnych namiętności nacjonalizmu, w chwili obecnej jest odwrotnie. Protestujący stykają się z administracją, która nie reaguje na nic; obojętność jest jedyną odpowiedzią. W odróżnieniu od potrzeby trwałości, dziś studenci potrzebują pilnego działania ze strony administracji. Plac wolności, gdzie studenci głodują, jest wciąż miejscem codziennych dyskusji, występów, instalacji i spotkań w duchu solidarności. W obliczu całkowitej nieobecności mediów wydarzenia są teraz nagłaśniane wyłącznie za pośrednictwem postów na Facebooku i WhatsApp oraz dokumentowane na stronie „Stand With JNU” na Facebooku. Strona na Facebooku jest pełna niepokojących, codziennych doniesień o pogarszającym się stanie strajkujących, ich zdjęć, szczegółów dotyczących poziomów bilirubiny, ketonu i cukru we krwi. Możliwe, że dwie skrajności takiej taktyki – chwilowość i lekceważenie – to rzeczywiście dwie strony tej samej monety, pracujące w tandemie, by stworzyć nowy reżim władzy, na co studenci reagują zwarcie, demokratycznie i twórczo.

10 maja świeżo mianowany prorektor Uniwersytetu po raz pierwszy przewodniczył zebraniu senatu uczelni, najwyższego demokratycznego organu decyzyjnego na uniwersytecie. Przytłaczająca większość wykładowców starała się mu uzmysłowić pilność sytuacji. Jednak administracja pozostała obojętna – obojętna na moralność, etykę i zasady postępowania obowiązujące na uniwersytecie. Prorektor, który 10 lutego – w ciągu czternastu dni od objęcia swojej roli – wywołał najgorszy kryzys w historii UJN, rzeczywiście ma świetlane plany „przekształcenia” uczelni według własnego kaprysu, co unaoczniają nowe, autorytarne okólniki wydawane każdego dnia. Ale kiedy senat wezwał go do konkretnego działania w sytuacji obecnego kryzysu, zamiast odnieść się do tej kwestii zakończył posiedzenie i dosłownie uciekł. Nie wiadomo, jak rozwiną się wydarzenia na UJN, nie jest też jasne, co może być skutecznym sposobem walki o sprawiedliwość z reżimem, który jest brutalnie obojętny. Mimo to walka trwa nadal, z nadzieją, że protesty nie okażą się działaniem podobnym do zabiegów Didiego i Gogo w delhijskiej wersji Czekając na Godota. Jeśli reżim jest tak bezwzględny i nieprzejednany, to w pewnym momencie, zamiast unikać, uciekać czy tworzyć sfabrykowane historie, przywódcy (zarówno uniwersytetu, jak i państwa) będą musieli skonfrontować się ze Szwejkiem i konsekwencjami własnych działań podczas burzy śnieżnej – zanim odtańczą groteskowy taniec i ostatecznie znikną w mroźnej zawiei.