Article Open Access Open Access Peer Reviewed Peer Reviewed Translation Reviewed Translation Reviewed 3179 view(s) 3179 view(s) 3179

Mediacje wokół alternatywnej koncepcji „pracy”. Przekształcanie wyobrażeń wokół ciał osób, które przeżyły handel ludźmi

Article

Kiedy zostałam uratowana przez policję i znalazłam się w schronisku, poczułam gniew. Nie znałam żadnej innej pracy. Wcześniej musiałam tylko użyczyć własnego ciała i praca była wykonana. Dostawałam pieniądze nic nie robiąc (Poolish jokhon amake uddhar kore Shelter home e dilo, khoob raag hoechhilo. Ami to aar kono kaaj i jantam na. Ami amar shorir ta ke diey i khalash, kaj o hoey jeto, aar amio kono kaaj na kore poisha peye jetam).

Mój pierwszy cytat pochodzi z serii wywiadów przeprowadzonych z piętnastoma ofiarami handlu ludźmi, które zgodziły się udzielić wywiadów pod warunkiem zachowania anonimowości. Kobiety te wielokrotnie poruszały kwestię „pracy” i swoich definicji czy podejścia do tego, jak postrzegają swoje ciało w kategoriach narzędzia / źródła umiejętności.

Wiele stron internetowych podaje szczegółowe wyjaśnienia i porady dotyczące handlu ludźmi i seksem oraz niewolnictwa seksualnego. Jedna z nich, stworzona przez Soroptimist International of the Americas (organizację, która przedstawia się jako „globalna organizacja wolontariacka działająca na rzecz poprawy życia kobiet i dziewcząt poprzez programy prowadzące do wzmocnienia ich pozycji społecznej i ekonomicznej”), wyjaśnia, że ​​handel ludźmi w celach seksualnych / niewolnictwo są procesem wyzysku, gdzie:

[k]obiety i dziewczęta są zwykle przedmiotem handlu na potrzeby komercyjnej branży seksualnej, tj. prostytucji o innych form wykorzystywania seksualnego.

Nie wszystkie niewolnice są przemycane, ale wszystkie ofiary handlu ludźmi są ofiarami niewolnictwa. Handel ludźmi jest szczególnie okrutnym rodzajem niewolnictwa, ponieważ wyjmuje ofiarę ze wszystkiego, co jest jej znane, czyniąc ją całkowicie odizolowaną i samotną, często niezdolną do posługiwania się językiem swoich porywaczy czy innych ofiar.

W eseju tym przyjmuję, że używając zwyczajnego słowa „praca” w kontekście pracy seksualnej należy zdawać sobie sprawę ze szczególnej konfiguracji organizacji takiej pracy, która obejmuje zarówno pracę seksualną, jak i społeczną, ustrukturyzowaną w ramach zestawu konstruktów życia, „składających się z warunków mieszkaniowych i roboczych, praktyk, idei, norm, ideologii i świadomości, które są charakterystyczne dla branży seksualnej”. Intryguje mnie jednak inna konceptualizacja pracy (rozumianej jako faktyczny wysiłek seksu w kontekście pracy), która może wydawać się całkowicie teoretyczna, jeśli spojrzeć nań z perspektywy outsidera, ale która stanowi podstawę „przetrwania” dla wielu kobiet podejmujących świadomą decyzję, by skończyć z „pracą”, która ich utrzymywała.

Handel ludźmi w celach seksualnych może być wymuszony, przymusowy lub konsensualny. Na ogół w przypadku ofiar handlu przymusowego częściej dochodzi do bezpośredniej przemocy. Przemoc symboliczna i systemowa są głęboko zakorzenione w systemie handlu w celach seksualnych, gdzie jedna osoba może nabyć prawa do kontrolowania działań innej osoby. Prawie wszystkie wywiady, które przeprowadziłam potwierdzają, że reakcją na taką przemoc jest akt rozdzielenia umysłu i ciała pracownicy seksualnej, którą codzienna rutyna „pracy” zmusza do utrzymywania rzeczywistości ciała i umysłu możliwie oddzielnie podczas kontynuowania pracy „zadowalania”. Ta dysocjacja daje pewną zdolność oparcia się kontroli nad umysłem ze strony kogokolwiek z zewnątrz, nawet jeśli przez jakiś czas kontrolowane jest ciało jako przedmiot i wykonywane przez nie czynności. Ze sposobu, w jaki kobiety, z którymi rozmawiałam, opisują swój związek z ciałem, to odcinanie się jest formą oporu, która pomaga im stworzyć podział między przestrzenią intymną i publiczną, a także pomiędzy zachowaniem sekretnym i publicznym. Taki podział w rzeczywistości podważa definicje tego, co intymne czy sekretne przez sprawienie, że umysł działa jak skryte i ściśle kontrolowane narzędzie, dostępne dla samokontroli tylko w sprzeciwie wobec „publicznego” aspektu seksu jako pracy – która jest towarem i przez to dostępna publicznie i traktowana jako produkt. Dystans ten jest też najczęściej wzmacniany przez głęboki brak szacunku, jaki kobieta odczuwa wobec własnego ciała i pracy, którą wykonuje. Praca seksualna zakłada pewną umiejętność zapewniania rozrywki i przyjemności klientowi ze strony sprzedawcy, choć tak naprawdę największą umiejętnością, którą ciało zdobywa w szeregu doświadczeń, często przemocowych i całkowicie podporządkowujących, jest poddanie się życzeniom klienta i udostępnienie ciała osobie, która płaci za to w zamian za przyjemność seksualną. Chociaż zakłada się, że kobieta jest „w branży”, jej praca nie obejmuje niczego, co można by uznać za jej decyzyjność [agency]. Podporządkowanie się życzeniom klienta jest „pracą”, której wymaga się od kobiety.

O dystansie między ciałem a umysłem mówią praktycy i aktywiści, kierujący procesami rehabilitacji na wielu poziomach i w wielu miejscach świata. W Kalkucie Eve Ensler, biorąca udział we wspólnym programie z Kolkata Sanved (grudzień 2014), mówiła o „One Billion Rising”, który zachęca kobiety do tańca. W wywiadzie udzielonym „Telegraph India” Ensler zauważyła: „Statystyki mówią, że jedna na trzy kobiety zostanie pobita lub zgwałcona w ciągu swojego życia. To sprawia, że ​​liczba ta wynosi około miliarda”. W tym samym wywiadzie mówiła też, że po napaści seksualnej ciało „staje się krajobrazem terroru, alienującego osobę od jej ciała. Kobieta może nienawidzić swojego ciała. Jak jednak wrócić do ciała?”, zapewniając jednocześnie, że taniec „pomaga mi żyć w tym, co opuściłam – moim ciele... Taniec sprowadza nas z powrotem do naszych ciał”.

Przemoc wobec kobiet jest zjawiskiem światowym, niezwiązanym z żadną konkretną kulturą czy religią, a kobiety, które przeżyły różne rodzaje przemocy muszą radzić sobie z szeregiem fizycznych i psychicznych szkód. Przetrwanie wewnątrz pogwałconego ciała i z takim ciałem staje się więc procesem ciągłym, tak samo ważnym jak wzięcie następnego oddechu. Powrót do ciała – czy dalsze życie w nim – o którym mówiła Ensler, to najważniejsze, codzienne zmaganie dla młodych kobiet, z którymi rozmawiałam. Dla osoby ocalałej z sytuacji ekstremalnej alienacji najtrudniejszą podróżą jest powrót do własnego ciała. Dla ofiary wydobywanie się ze spolegliwego ciała i oduczanie trybu automatycznego ulegania samo w sobie jest długotrwałym i stopniowym procesem, który na ogół potrzebuje stymulacji i pomocy z zewnątrz. Ponowne zasiedlenie tego ciała ze zmienioną intencją i przeznaczeniem (w przeciwieństwie do używania go jako narzędzia) jest najtrudniejszym, i samotnym, procesem. Podczas gdy dla psychologa czy terapeuty proces ten jest „rehabilitacją”, dla ocalałej oznacza to „ponowne zamieszkanie” jej ciała. Jeśli negocjuje się to w ramach społeczności – proces dzielenia się z innymi ocalałymi ciałami – to istnieje szansa na odnowienie relacji między ofiarą a jej ciałem.

Czy w tym kontekście należy odnosić się do ciała osoby, która przeżyła handel w celu seksualnym jako „ciała ofiary”, „ciała pogwałconego”, ciała straumatyzowanego” czy „ciała ocalałej”? Spory między różnymi grupami feministycznymi w Indiach uwypukliły kwestie samostanowienia, ciągłej wiktymizacji i debaty między dobrowolną i wymuszoną prostytucją. Choć uznaję zasadność tych sporów, to jednak świadomie chciałbym przesunąć uwagę na świat dziecka / nastolatki / kobiety, która, zmuszona do podróży do innego regionu / kraju, zostaje pozbawiona członkostwa w społeczności, tożsamości i obywatelstwa, gdzie jej jedyną tożsamością i „wyborem” pracy jest akt sprzedawania seksu.

Systemowa dysponowalność, wywłaszczenie i niewidzialność, które przenikają dyskursy wokół osób, które przeżyły handel ludźmi – znajdujących się na marginesie procesów rehabilitacyjnych, gdy ich „praca” ustaje, a wraz z nią przydatność ich „umiejętności” – są mediatyzowane przez środki masowego przekazu, agencje państwowe, organizacje pozarządowe, a nawet artystów, próbujących uosabiać czy ujawniać ich traumę i dehumanizację. W świecie napędzanym przez rynek wszystkie działania związane z rehabilitacją, upodmiotowieniem i leczeniem w kontekście handlu ludźmi są oceniane – nawet przez same ocalone – przez pryzmat statusu ekonomicznego, który otwiera się w rezultacie alternatywnych zajęć po odejściu z wcześniej świadczonej „pracy”.

Nierówność stosunków ekonomicznych to najistotniejszy czynnik, który sprawia, że ​​kobiety i dziewczynki są narażone na handel ludźmi i pracę seksualną jako środek utrzymania, gdzie ciało jest uważane za jedyne dostępne narzędzie do zarabiania na życie. Neoliberalizm i globalizacja spowodowały wzrost zapotrzebowania na tanią siłę roboczą, w tym na różne formy pracy seksualnej, jak handel ludźmi, przymusową prostytucję, pornografię i inne środki wyzysku. W takich okolicznościach bycie kobietą w społeczeństwie, które postrzega ją jako zbywalną i zbędną, wywołuje silne poczucie wywłaszczenia.

Problem ucieleśnienia i upodmiotowienia

Teraz rozumiem, że nasze ciała są ośrodkiem naszego istnienia – tak mi przykro, że spędziłam dwadzieścia pięć lat mojego życia stale nienawidząc i tego ośrodka, i wszystkiego, co potrafił tak dobrze robić. (Ekhon jani amar shorir ta amar mool dhon, shara ta jibon-poncheesh bochhor-shorir ta ke, aar shorir diey je kaaj kori taake ghenna korei je katiey dilam, ki hobe!)

Rozmowy na temat ciał osób ocalałych z handlu ludźmi w celach seksualnych odbywają się głównie w ramach dyskursu upodmiotowienia [empowerment] w odniesieniu do przemocy fizycznej i traumy. Prace Rogera Bechtela na temat traumy i wspomnień traumatycznych dotyczą w szczególności scenariusza osoby ocalałej. Trauma jest nieprzetworzonym lub nieprzetwarzalnym doświadczeniem przejawiającym się w zaburzeniach takich, jak oddzielenie umysłu od ciała, niekontrolowany gniew czy ciężka depresja. Roger Bechtel pisze:

Traumatyczne wspomnienia muszą zostać „wydobyte”, by ofiara mogła wejść w okres żałoby; nie są one jednak holistyczne i nienaruszone, nie czekają z niepokojem na dogłębną interwencję terapeutyczną w celu ich ujawnienia. W rzeczywistości to, co sprawia, że ​​ wydarzenie jest traumatyczne to niemożność przekształcenia przeżytego doświadczenia w pamięć w momencie jego wystąpienia. Wspomnienie traumatyczne nie jest zatem tym, które znajduje się w ukryciu, ale tym, które jeszcze nie powstało. Zamiast tego traumatyczne przeżycie zostaje uwięzione w ciele – bierze je w „posiadanie”, jak to ujęła Cathy Caruth – ponieważ straumatyzowane ciało nie potrafi zmniejszyć czujności, ciągła aktywacji reakcji „walki lub ucieczki” w odpowiedzi na traumatyczne zagrożenie utrzymuje je w stanie nadreaktywnego hiperpobudzenia.

W sytuacji „hiperpobudzenia”, o której wspomina Bechtel, asymilacja poznawcza staje się niemożliwa, a rezultatem jest ciągłe zapętlenie, w którym umysł próbuje przysposobić doświadczenie a reakcja organizmu jest bardziej defensywna – począwszy od całkowitego wycofania po nadpobudliwe przetwarzanie sygnałów takich jak dotyk, zapach, obraz, gest i działania. Osoba z traumą nie jest więc w stanie posiąść przeszłości ani żyć teraźniejszością. Najczęstszymi objawami są retrospekcje, koszmary nocne, poczucie winy, gniew i niepokój.

W niniejszym eseju analizuję możliwości zmiany dynamik między umysłem i ciałem poprzez re-wizytę, re-prezentację i re-konstrukcję obrazu siebie. W tym celu czerpię z doświadczeń pracy w następujących kontekstach:

  1. Warsztaty terapii tańca i ruchu dla dzieci w wieku szkolnym i w tzw. normalnej populacji;
  2. Warsztaty przetrwania i korporacyjne programy higieny pracy [well-being];
  3. Występy osób ocalałych (często krytykowane jako sztuka ofiar [victim-art]);
  4. Sesje treningowe dla adeptów terapii tańcem i ruchem (Dance Movement Therapy; DMT);
  5. Sesje prowadzone przez (wy)szkolonych młodych zwolenników DMT, którzy w przeszłości doświadczyli sytuacji związanych z handlem ludźmi i podjęli pracę ze społecznościami;
  6. Zmediatyzowane reprezentacje „ocalałych” z traumy, w tym filmy przez nich lub o nich.

Równolegle z pracą w ramach eksperymentalnych warsztatów terapeutycznych wokół kwestii upodmiotowienia / powrotu do zdrowia / rehabilitacji przyglądałam się działaniom aktywizującym i performatywnym, różnym reprezentacjom traumy w sztukach wizualnych w przestrzeniach pracy społecznej, popkultury czy sztuki. Będę odwoływać się do tych doświadczeń w pozostałej części moich rozważań.

Przedefiniowanie „pracy” przez taniec i ruch

Społeczne konstrukcje dwóch konkretnych słów, „ofiara” i „ocalała” [survivor] (wraz ze związkami między ucieleśnionym poznaniem takiej osoby a jej upodmiotowieniem w kontekście przemocy doznawanej przez ofiary handlu w celach seksualnych), stały się istotne w refleksji nad moim doświadczeniem pracy z osobami, które przeżyły handel w Kolkata Sanved, organizacji, która w celach rehabilitacyjnych posługuje się terapią tańca i ruchu (DMT). Próbuję zrozumieć ucieleśnione cierpienie ofiary, której ramy odniesienia w stosunku do siebie samej są kształtowane przez społeczeństwo; która porównuje własne ciało i pracę z istniejącymi ramami ciała pojęciowego kobiety skonstruowanego jako norma lub ideał. Pomimo wielu debat nad kwestiami związanymi z pracą seksualną czy seksem jako pracą, trudno jest sprawić, by kobiety zaczęły się postrzegać w kategoriach obywatelstwa opierającego się schematom. Dzieje się tak, ponieważ mają one tendencję do przyjmowania powszechnej kategoryzacji społecznej w odniesieniu do siebie jako tych, których praca jest toksyczna sama w sobie, i przez to marginalizująca. W ten sposób trauma, która jest już wpisana w doświadczenie i która często ujawnia się jako nie w pełni przetworzona pamięć, może niezamierzenie zostać wzmocniona w procesie rehabilitacji, o ile nie pojawi się konkretne i wyważone ukierunkowanie terapeutyczne na pomoc w wyjściu z traumy tej a nie innej jednostce.

Roger Bechtel pisze o dziełach sztuki, które pracują z traumą:

Tego, czego brakuje w powszechnej koncepcji traumy, nie jest po prostu dokładnym opisem roli pamięci, ale zrozumienie, że trauma jest dolegliwością nie tylko psychiki, ale także ciała. Niestety estetyczne reprezentacje traumy, czy to w popkulturze, czy w sztuce wysokiej, zbyt często wzmacniają to błędne przekonanie: przetwarzając je, eksploatując z natury dramatyczne elementy stereotypowo rozumianej traumy – rozpoznania, odwrócenia, związanych z nią demonów – i używając traumy jako wygodnego zabiegu narracyjnego.

Przetrwanie

Niezwykle powtarzalna i często przemocowa struktura pracy seksualnej jako źródła utrzymania wywołuje poczucie odłączenia ciała od umysłu u kobiet. Dlatego ratunek niekoniecznie od razu oznacza przetrwanie. Przetrwanie w przypadku uratowanych z handlu ludźmi oznacza osiągnięcie (mniej więcej) utrzymującego się stanu z dala od śmiertelnego uścisku niewolnictwa i kontroli nad własną przyszłością. W przypadku osób, które doświadczyły tak zdehumanizowanego krajobrazu psychicznego i fizycznego, terapię tańcem i ruchem wykorzystuje się jako narzędzie do nawiązania dialogu między jaźnią a ciałem oraz do przekalibrowania dynamiki jaźń-ciało-praca. W procesie tym poprawa oznacza cały szereg możliwości, które spotkania terapeutyczne są w stanie oferować przez nacisk na stworzenie innego obrazu ciała ocalałej, jej relacji z nim i odzyskanie form działań, które jej ciało może wykonywać. W danym kontekście, aby systematycznie poruszać się w trakcie warsztatu terapeutycznego, wiele ocalałych musi uznać swoje ciało wraz z jego fizyczną lokalizacją, kompozycją, istniejącą muskulaturą, siłą, słabością, bólem, ociężałością i innymi stanami fizycznymi. Taniec wymaga poszerzenia tej fizyczności na określone kierunki, znalezienia systemów poruszania się w ciele, uznania wysiłku, kierowania energii – i odczuwania, wyrażania, a także uznawania procesów, które łączą uczucie z jego wyrazem gestem i mimiką twarzy. Oznacza to dużo „pracy”, a jej łańcuch można łatwo poszerzyć o coraz więcej wyzwań – wyrażając ciałem jeszcze niewypowiedziane słowa czy wykonując ruchy niemotywowane jedynie potrzebą przetrwania. Co najważniejsze, proces ten pomaga stworzyć kolejną definicję pracy dla ciała wcześniej poddawanego przemocy, pomocną w kształtowaniu dramaturgii rehabilitacji i życia po jej ukończeniu.

Należy zauważyć, że wiele zależy od zdolności ocalonych (w wielu przypadkach dzięki pomocy, jaką można uzyskać w drodze spotkań terapeutycznych) do przejścia i celebrowania drogi oddalającej je od bycia ofiarą – wystarczająco długiej, by stało się to nawykiem – i do myślenia z rosnącą pewnością siebie poza kategoriami bezbronności [vulnerability] i krzywdy. Dlatego właśnie performans „przetrwania” staje się jednym z kluczowych czynników w przekierowywaniu relacji z własnym ciałem i pomaga sytuować je w tak zwanej „codziennej” sytuacji. W moich badaniach przyglądam się rolom, jakie odgrywają ucieleśnione praktyki jako narzędzia w radzeniu sobie z aspektem bezbronności, który może następnie odgrywać rolę w kształtowaniu indywidualnej dramaturgii rehabilitacji, różnicując odniesienia do różnych wątków przeszłej egzystencji w życiu poza rehabilitacją. Sugeruję tutaj, że przesunięcie z obszaru ofiary na obszar upodmiotowienia i przywrócenia poczucia własnej indywidualności milcząco omija obszar znajdujący się pomiędzy nimi, gdzie ważne jest, by odnotować ogromną zdolność samej kobiety: do ostatecznego przejścia ze stanu beznadziei spod znaku „wszystko jest stracone” do stadium „przetrwam, jeśli uda mi się utrzymać tę nowo znalezioną siłę”.

(Przeciw)działanie pamięci: od performansu ofiary do performansu upodmiotowienia

Największą przemocą, jaką odnotowuje wiele ocalałych, jest odebranie im władzy nad własnym ciałem. Udziałem tych kobiet jest systemowa zużywalność i przezroczystość z uwagi na to, że branża polega na nielegalnym i przestępczym statusie ofiary w generowaniu możliwie najwyższych dochodów; pogarszają to represyjne aparaty państwowe po każdej stronie przemysłu handlu ludźmi.

Dlatego ważne jest, by zrozumieć, że przejście od ucieleśnienia do upodmiotowienia powinno być procesem obejmującym szczegółową pracę na scenariuszu (nazywam to „dramaturgią”, ponieważ w tym przypadku jego przeznaczeniem jest stworzenie tła dla procesu terapeutycznego lub performansu). Dramaturgia zasadniczo musi mieć dwie warstwy. Jedną ważną rzeczą jest ulokowanie ciała ofiary (z jej problematyczną bezbronnością wynikającą ze zniekształconego obrazu siebie, lęku, złości, negatywnej seksualności, mechanizmów dystansowania i reakcji na dotyk) w przestrzeni z innymi bezbronnymi ciałami. Te historie ciała, stanowiące część sesji terapeutycznych, są pełne reakcji na bliskość / dotyk / uczucie, komunikowanych w miarę tego, jak ciała się wspólnie poruszają. Źródła takich działań i reakcji mogą wynikać z różnych historii przemocy i być generowane z całkowicie odmiennych wspomnień bezbronności. Łączenie tak różniących się ciał przez drugą warstwę dramaturgicznych manipulacji staje się przez to wyzwaniem dla procesów poprawy.

W przypadku wielu uczestniczek warsztatów rehabilitacyjnych powszechną reakcją było poczucie izolacji, brak szacunku do własnego ciała i trudność z radzeniem sobie z bliskością innych ciał. Czynienie się niewidzialną przez przykucnięcie i chowanie głowy między kolanami lub siadanie tyłem do pozostałych osób to tylko niektóre z typowych reakcji, gdy proszono je o zajęcie miejsc.

W tej samej grupie niektóre kobiety wykazywały więcej pewności siebie i można je było określić jako inicjatorki. Niektóre uczestniczki zgłaszały się na ochotnika by wypróbować procesy wprowadzone w warsztatach, podczas gdy innym zajęło dużo czasu, by trzymać się za ręce. Wspólna przestrzeń tworzyła poczucie komfortu, co pomagało również w procesach zmiany „tekstów” ucieleśnienia przez uczestniczki.

Ciało zawsze jest w ruchu. Żadne dwa ciała też nie poruszają się w ten sam sposób. Aspekt bezbronności uwidacznia się dzięki subtelnym i drobnym zmianom w wyrazie twarzy, skurczach mięśni, usztywnieniu kręgosłupa i niemal niewidocznym przesunięciom w postawie ciała. Kiedy działania terapeutyczne odnoszą sukces w zmianie relacji między ciałem a umysłem ocalonej, da się zaobserwować sześć powstających motywów upodmiotowienia i zmieniających się definicji „pracy”. Po pierwsze, tam, gdzie istniało oderwanie od ciała lub jego odrzucenie pojawia się zaznajomienie z nim i sympatia do niego – poprzez ruchy zastępujące bolesne skojarzenia z przemocą poczuciem bezpieczeństwa, kontroli i przynależności do teraźniejszości. Ta zmiana jest motywowana ćwiczeniami ruchowymi, które inicjują i rozwijają systematyczne uznawanie części ciała i relacji z nimi. Po drugie, z poczucia winy i marginalizacji można doświadczyć poczucia upodmiotowienia i swobodnego wyrazu w tańcu i ruchu. To otwarcie pojawia się dosłownie i fizycznie – w chodzeniu, dzieleniu się przestrzenią i odzwierciedlania w ruchu (mirroring). Po trzecie, ruchy delikatne i niebezpośrednie, świadczące o braku pewności siebie i zakorzenienia, w trakcie tego procesu zmieniają się w pewne, bezpośrednie, dające uczestniczkom poczucie odpowiedzialności i satysfakcji. Zmiany te są widoczne w ćwiczeniach mirroringu z partnerkami w ramach warsztatów DMT, które zwiększają pewność siebie i empatię wobec innych oraz poprawiają emocjonalne zrozumienie dzięki zwiększonemu wykorzystaniu systemu neuronów lustrzanych.

Po czwarte, wiele kobiet mówi o zmęczeniu opowiadaniem o bólu i deprawacji, aby usprawiedliwić swój udział w handlu w celach seksualnych opowieściami o horrorach. Jest dla nich wielką ulgą, że zamiast tego mogą się poruszać, ujawniając swoje uczucia ciałem. Nakładanie przyjemnego doświadczenia ruchów ciała na istniejący niełatwy związek z nim to jeden z potężnych potencjałów „wykonywania” upodmiotowienia. Kobiety doświadczają tej zmiany przez odzyskanie swojego „ja” i ciała w drodze ruchów – szczęśliwych, smutnych, lekkich, ociężałych, dużych, małych – które wzięte razem ustanawiają gramatykę „przyjemności” zamiast „zadawalania”. Po piąte, ze stanu ciągłego niepokoju, w którym wiele ocalonych nie potrafi zamknąć oczu ani zrelaksować się nawet leżąc na podłodze, rodzi się poczucie wspólnoty i empatii kinestetycznej. Ruch wyzwala procesy „wyciszające” u osób, których poczucie marginalizacji rozciąga się od poczucia braku przynależności państwowej czy zadomowienia, całkowitej lub częściowej separacji od rodziny, po neurotyczne stany lękowe, psychozę czy gniew. Ciągłe performowanie słowa „wolność” (ciała, umysłu i, co najważniejsze, jakiegokolwiek wyboru, którego dana osoba chce dokonać) może stworzyć głęboką i trwałą pewność siebie, poczucie stanowczości i dalekosiężnej wizji na przyszłość. Wreszcie, przejście od poczucia winy, stygmatyzacji, lęku, depresji oraz samopowstających blokad pamięci i ekspresji do wspólnego poruszania się z werbalnym i niewerbalnym zaangażowaniem kinetycznym prowadzi do stworzenia wspólnotowej intymności wśród grupy ocalonych, które spotykają się w ramach sesji terapii tańcem i ruchem. Ćwiczenia grupowe, ćwiczenia pomocy, dzielenie się „pracą” tworzenia sekwencji ruchów, improwizacje wokół storytelling, dzielenie się ruchami związanymi z bezbronnością i ryzykowanie wyjścia z niej – wszystko to w grupie, gdzie pozostałe uczestniczki przechodzą przez ten sam proces – zwiększają poczucie poczucia własnej wartości kobiet, które czują się częścią wspólnego czasu, przestrzeni i procesu pracy wychodzącego poza przeszłość.

Pod względem tych sześciu przesunięć poczucie pewności na etapie bezpośrednio po uratowaniu jest przejściowe. Stałe, szczątkowe „powstrzymywanie się” doświadczane jest równolegle z uniesieniem powodowanym odkrywaniem nowego ja do momentu, w którym proces normalizuje punkty odniesienia i połączenia pomiędzy ciałem-podmiotem a ciałem-przedmiotem na przestrzeni dłuższych podróży performatywnych. W tym miejscu niezbędne staje się stworzenie spersonalizowanego tekstu uzdrawiającego. Aby przejść od „Obawiam się...” do „Nie boję się...” i od „Byłam...” do „Mogę...” potrzebna jest dramaturgia zdolna do stworzenia indywidualnej drogi ku trwałemu poczuciu uzdrowienia i alternatywnej definicji „pracy”.

Zakończenie: prze-pracowanie życia

Przedefiniowanie jaźni po uratowaniu i rehabilitacji jest procesem czasochłonnym, gdzie postęp często ulega zaprzepaszczeniu lub zahamowaniu przez niepowodzenia. Długotrwały i procesualny program terapeutyczny uznaje się za jedyny sposób, by droga poprawy odbywała się możliwie płynnie i nieprzerwanie. Według powszechnej opinii proces poprawy składa się z etapów rozwoju umiejętności społecznych, samoświadomości i pozytywnych zmian w stosunku do czynności własnego ciała. Chociaż istnieje szereg argumentów dotyczących odpowiedniej terminologii czy statusu na określenie wszystkich czynności, które wcześniej zaliczano do „prostytucji”, przesunięcie w kierunku nowszego określenia „praca seksualna” [sex-work] nie uwzględnia społecznych uwarunkowań, które ocalone tworzą dla siebie przez swoje interakcje ze światem zewnętrznym. W znacznej mierze to, co myślą o sobie ocalone wywodzi się też z tego, jak wykorzystywały swoje ciało – jako przestrzeń do wynajęcia na dłużej lub krócej. Przywrócenie umysłu do ciała jest trudniejsze niż można byłoby sądzić, chyba że aktywacja procesualna [processual activation] i rzeczywiste ćwiczenia zamieszkiwania własnego ciała zostaną przedstawione uczestniczkom jako dostępne umiejętności. Dlatego też należy udostępnić konkretne narzędzia do tworzenia łączliwości między ciałem a umysłem poprzez system domyślnych mechanizmów. Uruchomienie alternatywnego rozumienia pracy w drodze systematycznego i terapeutycznego wykorzystania ruchów i tańca staje się łatwiejsze dla ocalałych, ponieważ namacalne poczucie działania i wyczerpania jest natychmiastowe i nieuniknione. Temu fizycznemu procesowi aktywacji towarzyszy świadomość budującego charakteru zajęć obejmujących dialogi i refleksje indywidualne bądź grupowe – dzięki czemu podświadome działania i motywacje mogą być dyskutowane i asymilowane w formie trwalszego poczucia sukcesu. Przekonanie ciała i umysłu trwa różnie w zależności od danej osoby, ale proces ten przynosi rezultaty i jest uważany przez większość terapeutów za wart wypróbowania. Moje badania mają na celu podkreślenie konieczności zapewnienia ocalałym sposobów na odzyskanie własnego ciała i przedefiniowanie własnej zdolności do bycia produktywną jako przeciwwagi dla niesprawiedliwości, których doświadczyły jako ofiary handlu ludźmi – pozbawione ochrony ze strony państwa i w większości zaniedbane przez społeczeństwo.